piątek, 17 maja 2013

Rozdział 2: W oczekiwaniu na eliksiry.



Gdy trójka huncwotów weszła do Wielkiej Sali, Lily Evans podniosła głowę i z radością stwierdziła że nie ma z nimi Pottera. Nadal była zła, za jego zachowanie i wiedziała że jego przyjaciele będą mieć z niej niezły ubaw, dlatego gdy Peter usiadł naprzeciw niej, nie podniosła wzroku. Sklepienie w Wielkiej Sali było pochmurne, więc idealnie odzwierciedlało jej humor.  –Nie ma z nami Jamesa i już masz gorszy humor, co Lily? -Wiesz Syriuszu, że nie tylko Potter działa mi na nerwy. – Skwitowała zwięźle, na co Lupin zaśmiał się głośno i nałożył sobie omlet na talerz.  –Ale na mnie nie jesteś zła, co? Mam do Ciebie pytanie dotyczące wypracowania dla Slughorna. –Jasne, o co chodzi? – Jeśli chodziło o naukę i Remusa, Lily zawsze była skłonna do pomocy. Chłopak jako jedyny z Huncwotów nigdy jej nie złościł – był zawsze przyjazny i najspokojniejszy. –O eliksir Euforii.. Muszę wypisać jego składniki, ale nie wiem czy wszystko dobrze zrobiłem – to mówiąc wręczył jej pergamin zapisany pochyłym pismem. Dziewczyna wertowała powoli składniki. –Figi Abisyńskie są, sok z cytryny.. Brakuje Ci mięty. –Myślałem że nie jest konieczna…  -Bo nie jest. Ale lepiej ją dodać. Ale likwiduje efekty uboczne. A tak poza tym wszystko jest dobrze. Jak będziesz potrzebował pomocy przy innym eliksirze… -Ja potrzebuję pomocy! Przy eliksirze Miłosnym. – Rozległ się głos tuż nad jej uchem. Gdy się obróciła ujrzała Jamesa, suchego i radosnego, jak co rano. Dziewczyna przemilczała to i wróciła do śniadania. Chłopak usadowił się wygodnie koło niej i od razu zabrał się do jedzenia. –Gdzie byłeś Rogasiu? Wszędzie Cię szukaliśmy. –Poszedłem wysłać list. A po drodze spotkałem Evans. -  Dodał, przeciągając litery. – Mogliście użyć mapy!  –Na brodę Merlina, czy ty nie umiesz trzymać języka za zębami? -Spokojnie, nikt nas nie podsłuchuje, oprócz Evans, która i tak nikomu nie powie. –Nie? – zapytali jednocześnie Peter i Syriusz, a dziewczyna w końcu zmusiła się żeby na niego spojrzeć. –Jasne że nie! Za bardzo chce się dowiedzieć co kombinujemy żeby przy pierwszej lepszej okazji nas wydać. –Wcale mnie nie interesują wasze plany! Niech tylko znajdę tę waszą na pewno nielegalną mapę! Zaraz oddam ją McGonagall!  -Co mi Pani odda, Panno Evans? -Na jej nieszczęście, nauczycielka stała za nią ze srogą miną. –Ja.. Eee, chciałam powiedzieć… Yyy.. –Lily chciała powiedzieć, Pani Profesor że odda Pani nasze prace z transmutacji, jak tylko skończy swoją. No wie Pani, żeby żadna się nie zgubiła. – James wyratował ją z opresji, szybciej niż ją w nią wpakował. McGonagall tylko uniosła sceptycznie brwi, ale bez słowa ruszyła w stronę stołu nauczycielskiego. –Tak to się robi! – po czym przybił kolegom piątkę. –Na twoje szczęście! Może jej nie powiem.. Ale za to, gdy się dowiem co to za mapa i co chcecie z nią zrobić pójdę prosto do dyrektora! – Po czym wstała od stołu, zgarnęła książki do torby i ruszyła w stronę klasy zaklęć. –Blefuje. Nic nie powie. –A ty skąd taki pewny? – Zapytał Peter.  –Po prostu jest zła, bo rano nieźle ją nabrałem. – I opowiedział im całą historię.  –No Stary, nie dziwię się że jest wściekła.. – Zaśmiał się Syriusz. – Za szybko Ci nie odpuści! –To jeszcze nic! Kiedy zrobiła mi sztuczne oddychanie to ją pocałowałem.- Remus i Peter parsknęli w swoje budynie, a Syriusz zawołał -No nareszcie! Ganiasz za nią od pierwszej klasy.. Teraz już tylko poproś ją o rękę. – Ale zamknął się na widok miny przyjaciela.  –Niestety ona nie odwzajemniła.. no wiecie.. –Dziwisz się? Była w szoku. – Stwierdził Lupin po namyśle, po czym dodał – Powinieneś ją przeprosić. –Tak, chyba to zrobię.. – Mruknął, chwytając do ręki kanapkę z dżemem. –Widzimy się na lekcjach! Po czym ruszył w ślad za Lily. Znalazł ją dopiero w lochu, wertującą jakąś opasłą księgę. –Hej Evans! – Nie podniosła wzroku, tylko mocno zacisnęła usta więc dodał. – Przepraszam. -Przeprosiny odrzucone. –To było głupie! Po prostu chciałem zwrócić na siebie Twoją uwagę.  –Noo, to Ci się udało. – Rzuciła sarkastycznie.  – A za co tak w ogóle mnie przepraszasz? Za to że musiałam Cię „ratować”, czy za to że mnie pocałowałeś?  -Za jedno i drugie.. Chociaż tamtego drugiego nie żałuje. – kiedy dziewczyna rzuciła mu mordercze spojrzenie, zreflektował się i dodał pospiesznie. –Ale jak się ze mną umówisz, to wszystko Ci wynagrodzę !  -Niby jak? -Na przykład, wezmę Cię do trzech mioteł.. Pokażę kilka sztuczek na miotle. I.. może przedstawię Ci kilka tajemnic Huncwotów. Na te słowa, dziewczyna ożywiła się nieco. Podniosła głowę i już miała mu odpowiedzieć gdy na korytarzu pojawiła się jej koleżanka Mary. –Mary! Co tak długo? -Zgubiłam gdzieś różdżkę i trochę mi zajęło jej szukanie.. Ale widzę że masz towarzystwo. – Spojrzała na chłopaka, który dalej czekał na odpowiedź. –A tak, Potter. –Dla Ciebie James, Evans. – Wtrącił szybko.  –Chodź Mary. – Pociągnęła przyjaciółkę za sobą do klasy, bo Potter już szczerzył do niej swoje białe zęby i chciał coś powiedzieć.  –Liluś, to co? -Nico! może następnym razem Ci się uda. - Ale posmutniała na widok jego zrezygnowanej miny.

5 komentarzy:

  1. Mega mi się podoba to 'przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego" :D
    idealnie mnie to obrazuje! :D
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog bardzo ciekawy. Kocham Huncwotów, kocham Lily, kocham całą zgraję, więc czytać o nich to dla mnie sama przyjemność. Chcę tylko zwrócić uwagę na błąd. Profesor McGonagall, nie "McGonnagal", dosyć częsty "byk" :)
    I wydaje mi się, że lepiej by było gdybyś dialogi pisała tak:
    "Ktoś coś robi i nagle mówi
    - OLA BOGA RETY! - coś robi.
    - Co się stało? - ktoś pyta."
    Zamiast
    "Ktoś coś robi i nagle mówi. -Ola boga rety. -coś robi. -Co się stało?- ktoś pyta".
    Ponieważ czasem pogubiłam się w dialogach (choć możliwe, że to tylko ja).
    Przeczytałam poprzedni rozdział i stwierdzam, że akcja w jeziorze "rozwaliła tak zwany system". James jest taki przebiegły xD A lęk Lily o niego... realistyczny. Też bym na jej miejscu zareagowała podobnie.

    Strasznie mi się też podoba wymiana zdań między Lilką, a Potterem i Huncwotami :P Świetne po prostu :D
    "Podniosła głowę i już miała mu odpowiedzieć gdy na korytarzu pojawiła się jej koleżanka Mary. –Mary! Co tak długo? -Zgubiłam gdzieś różdżkę i trochę mi zajęło jej szukanie.. Ale widzę że masz towarzystwo. – Spojrzała na chłopaka, który dalej czekał na odpowiedź. –A tak, Potter. –Dla Ciebie James, Evans. – Wtrącił szybko."
    BOSKIE :D

    Będę czytać. Masz możliwość informowania o nowych rozdziałach? Serio mi się spodobało :P

    Zapraszam (też piszę o Huncwotach i Lily, ale moje opowiadanie postaram się pokierować inaczej niż u Ciebie, żeby nie było, że "ściągam" :p)
    lily-and-marauders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje, postaram się nie robić tego błędu-
    mówi-spogląda-mówi:) a McGonagall już poprawiam! Będę Cię na zapytaj informowała ale posty staram się dodawać co drugi dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi sie! Oj.. To mało powiedziane. Ogólnie uwielbiam takie opowiadania, więc.. Cóż mówić. Cud miód i orzeszki! Mam nadzieję, że następny rozdział będzie dodany jak najszybciej. :)
    Jeśli znalazłabyś troszkę czasu, by skomentować mojego bloga to bardzo proszę, bo przecież sama wiesz jakie to jest ważne. Odwdzięczę się tym samym :)
    http://modaprzemijastylpozostajex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń