-Nic! Ja tylko... Przechodziłam tędy.. No i, usłyszałam głosy więc przystanęłam- Jąkała się dziewczyna. Syriusz ziewnął przeciągle.
-Tak, jasne. Nie umiesz kłamać, Evans. Więc?
-Na prawdę, ja nie..- Ale urwała, wiedząc że dalsze kłamstwo i tak nie ma sensu. - No dobra, niech wam będzie. Szłam do biblioteki i usłyszałam wasze głosy. Sami w pustej sali - to wydawało mi się dziwne, więc zaczęłam...
-Podsłuchiwać. - Wtrącił Peter, a ona przytaknęła.
-Wspominaliście coś o mapie i jakimś futrzaku...
Ku jej zdziwieniu cała czwórka wybuchnęła śmiechem. Lily odgarnęła włosy za uszy i oznajmiła stanowczo.
-Naprawdę! Nic więcej nie słyszałam!
-Wiem, wiem. Nie o to chodzi.
-A o co?
-O naszego małego futrzaka. - Stwierdził James, a Syriusz wyszczerzył zęby.
-Widzisz Evans, znowu Ci się nie udało! - Dziewczynę ogarnęła nagła złość; może i podsłuchiwała, ale oni z pewnością robili coś nielegalnego!
-Zamknij się, Black! Ostrzegam was, to że nie nakryłam was na gorącym uczynku, nie znaczy że się wam upiekło!
-Ooo! - Syriusz i James zaczęli ją przedrzeźniać. - I co nam zrobisz Evans?
-Kolejny szlaban?
-Nie licz na to, Potter! To że wczoraj Ci się upiekło i że byłeś w porządku, wcale nie znaczy że zmieniłam mój stosunek do Ciebie! A tak w ogóle, co trzymasz w ręku? - Dodała, teraz już na prawdę wściekła.
-Nic takiego.. Stary kawałek pergaminu.
-Serio? Pokaż! - Chłopak podał jej zwój z uśmiechem. Reszta Huncwotów też wyglądała na rozbawionych.
-Dissendium! - (Zaklęcie ujawniające) Mruknęła dziewczyna, dotykając różdżką kawałka pergaminu. Po chwili zaczęły się na nim pojawiać koślawe litery. Chłopcy wyglądali na bardzo z siebie zadowolonych.
-No, czytaj. - Zachęcił ją Remus, więc zaczęła czytać na głos.
-Szanowna Panno Evans, z radością informujemy że została Pani przyjęta do Klubu "Największych Zarozumialców w Hogwarcie! Zamiast spokojnie odrabiać lekcję wtyka Pani nos w sprawy spokojnych i grzecznych uczniów. Doradzamy Pani, zmienić ubranie (bo to jest już nie modne) i umówić się na randkę z wspaniałym chłopakiem Jamesem Potterem. Może wyjdzie Pani na ludzi. Z poważaniem Lunatyk, Glizdogon, Łapa i Rogacz.. Co? -Lily prychnęła.
-Co to za śmieć?
-To nic takiego, ale powinnaś wziąć do serca rady Glizdogona, Łapy, Lunatyka i Rogacza! - Dziewczyna popatrzyła na niego jak na zdechłego karalucha.
-Po pierwsze, nie jestem zarozumiała!
-Jesteś. - Potwierdzili chórem.
-Ale i tak się z Tobą nie umówię, Potter! Wczoraj, ba; jeszcze dzisiaj rano, miałam o tobie całkiem dobre zdanie, ale knucie i obraźliwe teksty? Nieźle się pomyliłam.
-Nigdy bym Cię nie obraził! Jesteś najładniejszą dziewczyną w całym zamku,a Panowie Lunatyk...
-Tak wiem, Glizdogon, Łapa i... Zaraz! Przecież wy tak do siebie mówicie! - Lily klasnęła w ręce z uciechy. Jak mogłam zapomnieć! Syriusz to Łapa, Peter Glizdogon.. A dwaj pozostali?
-Nie licz że się czegokolwiek od nas dowiesz. - Mruknął Syriusz, strzepując ze swojej szaty niewidzialny pyłek.
-Ach tak? Dobrze, w takim razie zaniosę ten wasz świstek do McGonagall i razem odkryjemy o co w tym chodzi.. Coś mi się wydaje że szybko wam tego nie odda. - Huncwoci spojrzeli na siebie. Przegrali.
-To mapa.
-Co?
-Mapa Hogwartu. - Rzekł Syriusz z rezygnacją.
-Mapa powiadasz.. Są na niej wszystkie wyjścia z Zamku?
-Tak, ale po co..?
-Musicie mi to dać!
-Nie ma mowy! Mapa jest nam potrzebna!
-To chociaż mi ją pikażcie! Proszę! Nic nie powiem McGonagall, obiecuje!
-No, skoro tak..- Zaczął James, ale Peter jęknął rozpaczliwie.
- Nie możesz James! To miała być tajemnica!
-Wolisz oddać ją profesor McGonagall? - Warknął Syriusz po czym dodał. - Niech zerknie.
-Dziękuje, Syriuszu. - Chłopak wyszczerzył zęby.
-Nie ma sprawy, Lily; ale pod jednym warunkiem...
-Jakim?
-Odpuścisz mi trzy następne szlabany?
-Dwa. - Sprostowa i podała mu pergamin.
-Jeszcze ja mam jeden warunek.
-Jaki znowu warunek, Potter?
-Ale zgodzisz się?
-Skąd mam wiedzieć!
-Umówisz się ze mną, Evans? - Potargał ręką włosy i uśmiechnął się zawadiacko.
-Nie!
-No trudno, chłopaki idziemy. - Ruszył powoli w stronę schodów, ale zatrzymał się w pół kroku widząc że jego przyjaciele nie ruszyli się z miejsca. Syriusz wzruszył ramionami i rzucił mu minę w stylu, "To twoja miłość, teraz cierp".
-Nie tylko ty decydujesz, James. - Wtrącił Lupin i wycelował różdżką w pergamin - Uroczyście przysięgam że knuje coś niedobrego. - Na kartce zaczęły się pojawiać poziome i pionowe linie, które nachodziły na siebie, tworząc plan całego zamku.
-Na brodę Merlina! Czy te punkty to uczniowie?!
-I nauczyciele.
-To stąd zawsze wiecie gdzie jestem! Ale bomba!
-No więc, co chciałaś sprawdzić?
-Tajemne przejścia do Hogsmed. Słyszałam że jest ich trochę..
-Dokładnie siedem. Jedno prowadzi prosto do miodowego królestwa. Jest na siódmym piętrz za posągiem jednookiej wiedźmy. - Sprecyzował James.
-Muszę się tam dostać dziś w nocy!
-Co?! Ty?
-Tak ja! Wiem że złamie z tysiąc punktów regulaminu, ale.. - Urwała widząc ich zdziwione spojrzenia.
-Pani Prefekt łamie regulamin?! - James udał oburzenie, a Łapa mu zawtórował.
-Bez nas?!
-Tak, bez was! Muszę coś załatwić. Sama! To tajemnica.
-Skoro tak, nie powiemy Ci, jak otworzyć przejście..
-Jak to?
-Chyba nie myślałaś że tam jest zwykła dziura, czy coś w ten deseń. Nie, nie.
-Trzeba znać magiczny sposób..
-Będziemy tam o północy. - Lily westchnęła, teraz ma na karku grupę idiotów, którzy przynajmniej raz w tygodniu zarabiają szlaban. No pięknie!
-Widzisz, Evans! Jednak możemy być przydatni.- Po czym objął ją ramieniem i razem ruszyli w stronę błoni.