Po udanym wieczorze, Lily Evans wróciła szybko do swojego dormitorium. Jej przyjaciółki już spały, więc ona też położyła się do łóżka. Była strasznie zmęczona po nawale lekcji, prac domowych i szlabanie. Szlabanie Jamesa Pottera, który zamienił się w cudowny wieczór. Pomyliłam się co do niego - stwierdziła Gryfonka zdejmując buty i kładąc się do łóżka. Gdy tylko jej głowa dotknęła poduszki, zasnęła, ale po jej twarzy nadal błąkał się uśmiech.
Chwilę później, a przynajmniej tak się jej zdawało, obudziło ją coś co przypominało wystrzał armatni. Rozsunęły się kotary baldachimu a na jej łóżko zwaliły się dwie podekscytowane dziewczyny. Lily otworzyła oczy i dostrzegła zamazane kształty Mary i Jenny.
-Kiedy to się stało?!
-Myślałam że go nie cierpisz!
-Jak mogłaś nam nie powiedzieć?
Dziewczyna nie wiedziała o co im chodzi. Lubiła swoje koleżanki, ale czasami zachowywały się na prawdę... dziecinnie.
-O co wam chodzi?
-Jak to o co? Ty się jeszcze pytasz! O ciebie i o Pottera oczywiście.
-Nie mam pojęcia co jest nie tak ze mną i z Potterem.- Oznajmiła Lily, ziewając.
-Aha, a teraz głupią udaje. - Mruknęła Jenny do przyjaciółki. Lily zaczęła się denerwować.
-Dobra, gadajcie. O co chodzi ze mną i z Potterem?
-No, od kiedy wy jesteście parą?
-Co?! - Wytrzeszczyła oczy. To pytanie do końca ją rozbudziło. - Ja i.. i James? Zwariowałyście?! Nie... Ktoś rzucił na was urok!
-Lily, nie wymiguj się! Dlaczego nam nie powiedziałaś że wychodzisz z nim wieczorem?
-Bo to nie było spotkanie towarzyskie! Potter zarobił ode mnie szlaban! - To zbiło dziewczyny z tropu.
-O.. A w takim razie, dlaczego ktoś widział was jak trzymacie się za ręce? - To musiał być moment kiedy próbował ją zaciągnąć do tajemnego wejścia do Hogsmede; ciągnął ją wtedy za rękę..
-To nie ważne! Kto wam naopowiadał takich bzdur? - Jenny zmieszała się lekko, ale Mary zaoponowała.
-To nie ma znaczenia.
-Owszem, ma.
-No dobra.. To był Puchon Colin Smith.. - Lily spojrzała na koleżanki z rozbawieniem.
-Smith? Wy uwierzyłyście temu kretynowi, któremu dałam kosza trzy dni temu? To była zemsta. W sumie, to w jego stylu - fałszywa plotka o mnie i Jamesie..
-Czyli.. do niczego nie doszło?
-Do niczego. Ale muszę przyznać że Potter wcale nie jest taki zły. - Dziewczyny spojrzały na siebie znacząco. - Ale tylko jako kolega! Wspaniały kolega - dodała w myślach
-No dobrze, załóżmy że Ci wierzymy.. Ale uprzedzam, jak coś..
-Jak coś, będziecie wiedzieć jako pierwsze.
To ucięło wszystkie rozmowy. Evans ubrała się ciepło, bo pogoda za oknem nie była zachwycająca i ruszyła na śniadanie. Idące za nią dziewczyny milczały wymownie. Kiedy dotarły do Wielkiej Sali, stół gryfonów był prawie pusty. Kilku pierwszoroczniaków zajadało płatki owsiane. Lily poczuła zawód. Huncwotów nie było. Zajęła więc pierwsze miejsce z brzegu i nałożyła sobie potrawkę. Skubiąc ją powoli, słuchała jak jej przyjaciółki rozprawiają na temat zbliżającego się przyjęcia u Slaghorna.
-A ty Lil, idziesz z kimś?
-Hmm?
-Pytałam czy z kimś idziesz? - Powtórzyła Mary.
-Nie wiem, jeszcze... Może zaproszę Sevarusa.
-A nie myślałaś raczej, o..
-Nie, nie myślałam o Potterze, Jenny! Snape jest moim przyjacielem, czy Ci się to podoba czy nie!
-Dobra, przepraszam.. Przecież nic o nim nie mówię! Zasugerowałam tylko..
-Wiem, ale odpowiedź brzmi nie! - Dziewczyna wstała od stołu, zostawiając niedokończoną potrawkę. Zamierzała porozmawiać ze Snapem, żeby uciąć dziwne plotki na swój temat. Wyszła z jadalni, kierując się do biblioteki. Wiedziała że znajdzie tam Severusa. Ostatnimi czasy, oddalili się od siebie. On zaczął zadawać się z tak zwanymi "Śmierciożercami", a ona przebywała w towarzystwie przyjaciółek. Skręciła za róg, mijając puste klasy. Już miała wspiąć się schodami na puste piętro, kiedy usłyszała głosy z jednej z klas. Przystanęła. Głosy wydawały się jej znajome.
-Pokazałeś jej pelerynę? James! Ona jest prefektem! - Rozpoznała Syriusza.
-Remus też nim jest. - Tłumaczył się oskarżony.
-Ale to zupełnie co innego. O mapie też jej powiesz? Nie mówię że powinieneś ją sobie odpuścić.. Ale Stary, ganiasz za nią od pierwszej klasy!
-Słuchaj, sprawy się zmieniły.. Wydaje mi się że Lily zaczyna mnie lubić..
-Odpuść mu, Łapo. Nic mu nie wmówisz, zakochał się. - Dziewczyna poczuła że się czerwieni. - Mnie też się wydaje że ona nic nie powie. Tak na prawdę, nigdy tego nie zrobiła..
-Ale pamiętaj, o mapie ani słowa! A już tym bardziej o naszym futrzastym problemie.
-O moim, futrzastym problemie. - Wtrącił Lupin.
-Oczywiście że nie! - Oburzył się James. - Nie wkopałbym kump.. O cholera!
-Co jest? - zawołali pozostali.
-Zobaczcie ko stoi za drzwiami. - Lily chciała się odsunąć, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Drzwi otworzyły się z rozmachem i stanęli w nich Huncwoci.
Genialne! Dziewczyna z aska którą zaprosiłaś tutaj! ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się:)
OdpowiedzUsuńKochaaaaaaaaam to jest świetne. Czytałam kiedyś coś podobnego ale dziewczyna zrobiła parę dodatkowych postaci i był to bardziej romans i jej kompleksy. Ale to jest świetne <3333333 tylko zrób takie strasznie fajne przygody w stylu Harrego ale to też jest świetne <33333 nie mogę się doczekać następnych rozdziałów kocham <33333333333333
OdpowiedzUsuńDzięki:) zacznę dodawać więcej przygód..
UsuńNo widzę, że zmiana tła. Bardzo ładna, powiem Ci.
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału. CUD MIÓD MALINA! Twoje opowiadanie jest w ogóle wciągające. Bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że już masz wenę i zabierzesz się jak najszybciej do następnego rozdziału! :)
Jeśli znalazłabyś troszkę czasu, by skomentować mojego bloga to bardzo proszę, bo przecież sama wiesz jakie to jest ważne. Odwdzięczę się tym samym :)
http://modaprzemijastylpozostajex3.blogspot.com/
Jeeeeeeeeeeeeeeej ! To jest świeeetneeeeeeeeeee <3
OdpowiedzUsuń