środa, 15 maja 2013
Prolog: Huncwocka to sprawa, Naruszyć wszelkie prawa, Narobić rabanu i uniknąć szlabanu.
W pierwszy, burzowy dzień września z peronu 9¾ odjeżdżał ekspres
Londyn-Hogwart. Ostatni uczniowie, wchodzili już do pociągu, tylko chłopiec w
okrągłych okularach stał samotnie, wpatrując się w rudowłosą dziewczynkę
rozmawiającą z przejęciem ze swoim niechlujnie ubranym kolegą. Z tego co
dosłyszał, dziewczyna nazywała się Lily. Jak widać nie tylko imię miała
niezwykłe. James Potter cały czas się na nią gapił. Jednak gdy usłyszał
przeciągły gwizdek konduktora, zaprzestał swoich rozmyślań i wsiadł do wagonu.
Jego rodzice już dawno pojechali, a on nie znalazł jeszcze żadnego wolnego
przedziału. Kroczył powoli, przyglądając się z uśmiechem swoim nowym kolegom.
Nie patrząc pod nogi brnął wśród uczniów i w chwili nieuwagi potknął się o
czyjąś torbę i wpadł na wielkiego osiłka ubranego w barwy Slytherinu. –Uważaj jak leziesz, gnomie. – James, któremu wy
budził się z roztargnienia, spojrzał na ślizgona z rozbawieniem. –Ja mam
uważać? To ty przesuń łaskawie swój tyłek i pozwól ludziom przejść, trollu. Każdy,
normalny pierwszoroczniak od razu pożałowałby tych słów. Niestety, James Potter
nie był normalnym uczniem. Nigdy nie przepuściłby okazji wpakowania się w
kłopoty. Gdy do dryblasa dotarło sens tych słów zmarszczył czoło i ruszył w
jego stronę z wyciągniętymi pięściami. James był szybszy. Drętwota! – Krzyknął, niewiele myśląc. Chłopak padł na ziemię, ale
zamiast leżeć nieruchomo dostał dziwnych drgawek. Okularnik, wpatrywał się w
niego z mieszaniną zaciekawienia i śmiechu. –Użyłeś drętwoty? – Potter podniósł wzrok i zobaczył chłopca w mniej
więcej swoim wieku, o ciemnych włosach i aroganckim uśmiechu. –Tak- wyszczerzył zęby w uśmiechu. – A ty?
Galaretowatych nóg? -Chłopak przytaknął, zanosząc się śmiechem.–Tych zaklęć nie powinno się chyba mieszać. –Zdecydowanie! No ale, to może być nasza tajna broń... –No jasne! Niepokonany Syriusz Black i jego towarzysz... Jak się nazywasz? –James Potter - Black i
Potter, pogromcy ślizgonów! – urwał. – Chcesz być w Gryffindorze, prawda
Black? -Cała moja rodzina była w Slytherinie – powiedział. –Jasny gwint! A ja myślałem że wszystko z tobą w porządku! Syriusz zaśmiał się radośnie i jego napięcie opadło. –Może zerwę z
rodzinną tradycją? Chodź, znajdziemy jakiś przedział! -Już znalazłem – powiedział James który nad
ramieniem nowego przyjaciela dostrzegł burzę rudych włosów niknących za
drzwiami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
AAAA Prolog jhgvfHGGVfghfgcfYYCF5yrfGFCU7658v8 Wieczorem zabieram sie za czytanie reszty <33333
OdpowiedzUsuń